Nowości
Uwaga: Portal niebawem przejdzie gruntowną przebudowę. Będzie wiązało się to z przerwą w funkcjonowaniu.
PKOBPTrzebiatow

Tegoroczne święto kaszy ściągnęło do Trzebiatowa rekordowo dużo odwiedzających miasto. Od dłuższego czasu udaje się z sukcesem połączyć wiele tradycji i legend miejskich. Zarówna historia wojny z Gryficzanami, bitwa kaszana, jak i trzebiatowski symbol – słonica Hansken, dobrze wpinają się we współczesny nurt promocji regionalnej, podkreślającej wyjątkowość i piękno.

- Jako Trzebiatowski Ośrodek Kultury jesteśmy głównym organizatorem „Święta Kaszy”, jest ono organizowane po raz siedemnasty i jak widać z roku na rok przyciąga coraz więcej entuzjastów – zauważyła Renata Teresa Korek dyrektor Trzebiatowskiego Ośrodka Kultury.

Dłuższego komentarza udzielił nam również burmistrz Trzebiatowa Zdzisław Matusewicz, podkreślając kilka istotnych faktów:

- Współpraca gminy z Trzebiatowskim Ośrodkiem Kultury układa się bardzo dobrze, co widać tutaj. Przy wsparciu prywatnych przedsiębiorców  udało nam się zgromadzić około 70 tyś zł. na zorganizowanie tegorocznego Święta Kaszy. Jest to niewątpliwie spora atrakcja, stosunek turystów do mieszkańców zwiększa się z roku na rok. W ramach festynu zaprezentować się mogły grupy których działalność opiera się na rękodziele i odtwórstwie historycznym. Mamy tutaj m.in. Stowarzyszenie „Aramis”, Stowarzyszenie Historyczny Trzebiatów. Z każdym rokiem impreza jest coraz bardziej popularna i mamy nadzieję, że zgodnie z wolą mieszkańców uda się powrócić do formy dwudniowej imprezy.

Komentarz Redaktora

Przechodząc poprzez liczne stoiska i stragany oferujące artefakty na modłę średniowieczną, wszelkiej maści posiłki i ozdoby można odnieść wrażenie, że odbyło się podróż w czasie. Mnogość ofert rozrywki, zabaw dla dzieci i występów artystycznych udowodniła mi, że tak duże przedsięwzięcie wymagało pogodzenia interesów we wspólnym celu; dla dobra miasta i mieszkańców. Zazębianie się tradycji, symbolu słonia, święta kaszy, tego co dawne i współczesne, dumnie zgromadziło się na trzebiatowskich ogrodach pałacowych. Dało się odczuć, że w jakiś dziwny sposób całe miasto zaczyna żyć tym wydarzeniem, dając się mu uwieść i pochłonąć… i to uczucie letniego flirtu z miastem widniało na mijanych twarzach.