Nowości
Uwaga: Portal niebawem przejdzie gruntowną przebudowę. Będzie wiązało się to z przerwą w funkcjonowaniu.
PKOBPTrzebiatow
Na spotkanie przychodzi mężczyzna. Nie znam go, nie widziałam wcześniej, mogę więc opisać tylko pierwsze wrażenie. Wygląda jak lekarz, może prawnik. Mam wrażenie, że jest jedną z najbardziej ludzkich osób, jakie poznałam. Pewnie podaje rękę i z uśmiechem godnym orderu przedstawia się:
-Arkadiusz Szekieta ale mów mi Arek.
Psychologowie twierdzą, że wpływ pierwszego wrażenia jest ogromny. Jednak istnieją ludzie, którzy z czasem tylko zyskują. Arek należy do tego typu ludzi. 
 
Pewnie większość z nas zastanawia się, czy można oddzielić tak związaną z trudnymi decyzjami i tak bardzo odpowiedzialną pracę od życia. Okazuje się, że do pewnego stopnia można, tylko jest to niezwykle trudne. Gdy w życiu zawodowym nie robi się nic poza pomaganiem innym ludziom, nie można o tym zapomnieć siedząc na sofie. Czasami jednak trzeba.
 
-Nieczęsto zdarza mi się zapomnieć całkowicie o swojej pracy. To nie jest możliwe, żeby przestać być lekarzem. Staram się chociaż czasami zrelaksować, jednak odpowiedzialność  nie daje o sobie zapomnieć.
 
Każdy człowiek jest inny. Każdy z nas ma też swoje własne sposoby przekazywania informacji. Dla lekarza najistotniejsze jest jednak pozostać analizatorem, kimś, kto nie tylko słucha i notuje. Ludzi trzeba widzieć jako całość, nie tylko jako zbiór objawów. Arkowi też zdarza się mieć trudnych pacjentów.
 
-Czasami zastanawiam się, czy mogłem coś zdiagnozować wcześniej, czy mogłem zauważyć… Jednak muszę być pewny swoich decyzji. Zależy od nich zbyt wiele abym mógł pozwolić sobie na niepewność.
 
Jedno jest pewne – Arek nie ma czasu na nudę. Niedawno wrócił z koncertu Slayera, organizuje bieg na 10 kilometrów, ale sam też biega,  kibicuje i… zapuszcza wąsy. Dlaczego?
 
- „Movember” to akcja „zapuść wąsy dla jaj”. Chodzi o to, że mężczyźni z niechęcią podchodzą do wszelkich badań,  w tym profilaktyki raka jąder czy prostaty. Zarówno ja, jak i wszyscy moi koledzy z „Zespołu lekarzy rodzinnych Wysoczańscy” zachęcamy do dbania o swoje zdrowie. W końcu lepiej zapobiegać, niż leczyć. 
 
Żeby zapobiegać trzeba zachęcać. Czekanie, aż pacjenci sami się zgłoszą i jeszcze ochoczo opowiedzą o swoich dolegliwościach nie ma sensu. Frontem do pacjenta! Tylko jak?
 
-Od niedawna uruchomiliśmy na naszej stronie (www.przychodnia-gryfice.pl – red.) możliwość rozmowy ze mną jako lekarzem on-line. Usługa ta została uruchomiona przede wszystkim z myślą o osobach młodych,  aktywnych,  czasami pracujących za granicą, które często nie mają czasu przyjść do lekarza a chcą sięczegoś  dowiedzieć, zasięgnąć porady, bądź coś wywołało ich niepokój. Niekiedy wystarczy zwykła porada, bez konieczności osobistej wizyty.
Coraz częściej spotyka się "firmy" usiłujące pozyskać pacjentów poprzez "akwizycję" -chodzenie po domach i po mieście, namawianie do przepisywania.   Naszym zdaniem nie tędy droga.  Musimy otworzyć ludziom nasze drzwi, a nie pukać do nich, podtykając im nasz produkt. Zachęcać, a nie namawiać. Zacząć trzeba od bycia dobrym lekarzem - lekarzem ludzkim i człowieczym. 
 
Niezwykłe podejście dr. Szekiety doskonale widać na przykładzie jednego z jego pacjentów, z którym spotkałam się kilka dni wcześniej:
 
-Kiedyś miałem taki problem: przyjechałem z zagranicy i w Polsce nie posiadałem ważnego ubezpieczenia. Tzn. nie posiadałem go wg szeregu medyczno-administracyjnej papierkologii. Był 1 stycznia, wszystko zamknięte. Ja z gorączką, do tego dreszcze, kaszel. Bóg wie co to tam we mnie siedziało. Było duże i nie chciało się wysmarkać. Żadna z gryfickich przychodni nie chciała mnie przyjąć, żaden z lekarzy tam pracujących nawet za opłatą nie chciał mnie zbadać. Dopiero od Arka otrzymałem pomoc. I to, podkreślam, zupełnie za darmo. Obadał, wysłuchał i osłuchał. Dzięki niemu byłem w stanie funkcjonować. Do tej pory mu dziękuję.
 
Lekarz pewnie często słyszy „dziękuję”. Czy to robi jeszcze wrażenie, czy można się przyzwyczaić do wdzięczności? Okazuje się, że nie. 
 
-To za każdym razem jest fantastyczne uczucie.   Zawsze, choćbym słyszał to setny raz, robi się ciepło. Chce się pracować jeszcze bardziej. Uśmiechnięty pacjent jest jedną z piękniejszych nagród, jakie może sobie wymarzyć lekarz.
 
Może brzmieć to, jak pusty frazes, jednak każdy kto spojrzy w oczy Arkowi, kto posłucha jak bardzo mu zależy i jak bardzo chce, by innym też zależało, uwierzy mu. W końcu nie bez powodu mówi się, że oczy są zwierciadłem duszy. Wiem jedno – Arek ma jedną z najbardziej szczerych i pomocnych duszy, jakie znam.  
 
 
Rozmowa miała miejsce 26 Czerwca 2014.
Z ostatniej chwili:  Na bieg organizowany m.in przez Arkadiusza Szekiete zgłosiło się ponad 170 osób z całej Polski, były również zapytania z zagranicy.
 
Z Arkadiuszem Szekietą rozmawiali:
Magdalena Zarzecka
Michał Teodorowicz

Komentarze  

0 #16 Marek 2014-12-08 19:20
Lekarz dobry jedynie do zwolnień lekarskich, Leczenie bez większych efektów, notorycznie te same leki najlepiej antybiotyk na wszystko, nie piszę tego po złości skierowanie na badania graniczy z wypraszaniem. W końcu za coś płaci się te składki.Jako człowiek bardzo ok jako lekarz dbający o zdrowie mówi wiele do rzeczy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #15 Ryszard 2014-08-28 11:34
dla tej dziewczyny to też będę miły do bólu
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #14 Halina 2014-08-20 19:51
dr Szekieta jest moim lekarzem rodzinnym. Wspaniały lekarz
Cytować | Zgłoś administratorowi
+4 #13 gg 2014-08-14 10:01
Cytuję Teresa Rakowska:
Znam dr.Arkadiusza Szekietę już wiele lat chociaż nie jest moim lekarZem rodzinnym nie jeden raz udzielał mnie oraz moim bliskim pomocy oraz porad. Artykuł mówi prawdę to lekarz bardzo zaangazowany w to co robi w pracy i nie tylko w godzinach pracy. Moim lekarzem rodzinnym jest dr.Walery Nagarnowicz i też należy mu się ogromny ukłon, opiekuje się całą naszą rodziną od początku powstania instytucji lekarza rodzinnego i nigdy nie mieliśmy żadnych zastrzeżen, ani uwag...pracują na maxa cała przychodnia na ul. Dworcowej i pielegniarki sa bardzo uczynne, pomocne..Nie można zapominać też o dr.Jabłońskiej hm...ja myślę, że TA wspaniała trójka lekarzy się uzupełnia i oby tak było "do końca świata" Słowo DZIEKUJĘ ciśnie się na usta.



To prawda. Ta przychodnia jest najlepsza i lekarze i pielęgniarki. Aby tak dalej.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+8 #12 Biegacz Krzyś 2014-08-13 22:30
No to w niedziele biegniemy razem, ależ macie wielką imprezę. Gratuluję!!!!
Cytować | Zgłoś administratorowi
+7 #11 Radek 2014-08-13 19:54
Najlepszy doktor w miescie:)
Cytować | Zgłoś administratorowi
+9 #10 Ruda Kota 2014-08-13 16:17
Dobry tekst. Pozdrowienia dla dr. Stasia Wysoczańskiego. Nie biegam, bo już "SKSy", ale potowarzyszyć mogę.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+7 #9 Arkadiusz Szekieta 2014-08-13 16:07
Dziękuję za wszystkie komentarze :)
Co do badań, są one niekiedy niezbędne LEKARZOWI w procesie diagnostycznym lub monitorowania leczenia. Ze skierowaniem na potrzebne w tym celu badania nie ma żadnego problemu. Natomiast jeśli ktoś ma ŻYCZENIE zrobić sobie badania - również nie ma problemu, w każdej chwili może pójść do laboratorium we własnym zakresie. Ja jestem od leczenia, nie od spełniania życzeń ;)
Pozdrawiam
Cytować | Zgłoś administratorowi
+4 #8 Arku 2014-08-13 14:58
Poznaj człowieka, sądzisz że masz monopol na prawdę? ile osob tyle opinii. Skierowania na badania to problem systemowy a nie tego jakim kto jest człowiekiem.
Cytować | Zgłoś administratorowi
-9 #7 Arek 2014-08-13 08:49
Ajajaj, jak słodko. Szkoda tylko, że nie prawdziwie, bo moje zdanie o "Arku" jest zgoła inne. Szczególnie jeśli chodzi o skierowania na badania, ale ważne, że za granicą często bywa i to nie tą najbliższą.
Cytować | Zgłoś administratorowi