Nowości
Uwaga: Portal niebawem przejdzie gruntowną przebudowę. Będzie wiązało się to z przerwą w funkcjonowaniu.
PKO Bank Polski

Zapraszamy do zapoznania się z treścią wywiadu z Radnym Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego Zygmuntem Dziewguciem

 Od kiedy właściwie jest Pan radnym Sejmiku Województwa Zachodniopomorskiego?

 
- Swoją pierwszą kadencję rozpocząłem w 1998 roku. Od tego czasu minęło, więc 16 lat.

 
To szmat czasu. Widzi Pan bezpośrednie przełożenie swojej działalności politycznej na otaczającą rzeczywistość?

 
- To rzeczywiście bardzo ważny aspekt tego, co robi się w sferze publicznej. Ja zresztą od zawsze byłem na tym polu aktywny, działałem już w samorządzie szkolnym, harcerstwie i... tak mi zostało. Od zawsze natomiast wychodziłem z założenia, że jeśli jest się czyimś reprezentantem, to trzeba dla tego środowiska pracować, realizować jego cele strategiczne, a nie jedynie cieszyć się z prestiżu funkcji, na którą zostało się wybranym.

 
Jakie cele udało się, więc Panu zrealizować?

 
- Oczywiście trudno zajmować się wszystkimi zagadnieniami naraz, dlatego skupiłem się na najważniejszej moim zdaniem sprawie dla regionu i całej Polski, czyli budowie infrastruktury, stwarzającej lepsze warunki dla rozwoju gospodarczego. Uważam, bowiem, że potencjał naszego wybrzeża jest znaczny i przez wiele lat niewykorzystywany. Wszyscy przecież pamiętamy, po jakich drogach się jeździło i w wielu miejscach ciągle jeździ. Wielu ludzi właśnie z tego powodu nie chciało tu powracać. I nie mówię tu tylko o wczasowiczach z głębi Polski, ale też turystach zagranicznych, przede wszystkim Niemcach. Wielokrotnie z nimi rozmawiałem i zawsze padało jedno hasło: zróbcie tu porządne drogi.

 
Inna sprawa to komunikacja. Znakomicie przecież się stało, że województwo zainwestowało w rozwój kolei regionalnej i zakup nowoczesnych szynobusów. Naprawdę jesteśmy liderem zmian na tym polu w skali kraju.

 
Moim zadaniem było to, by wiele tych inwestycji zostało zaprojektowanych i sfinansowanych. Z lokalnego "podwórka" wskażę same Gryfice, przez które przecież jeszcze niedawno ciężko było przejechać. Z budżetu województwa sfinansowana została przebudowa pięciu najważniejszych dróg wyjazdowych z miasta - ulic Niechorskiej, Kamieńskiej czy Broniszewskiej - miasto nie musiało wyłożyć na to złotówki. Nasz powiat w okresie, w którym ja byłem radnym, miał największe dofinansowanie ze wszystkich. Sporo działo się zresztą na całym Wybrzeżu Rewalskim, które moim zdaniem jest obecnie naprawdę perełką województwa. Do tego wszystkiego trzeba było przekonywać innych radnych, wnosić projekty uchwał, czuwać nad ich realizacją, wspierać. Powtórzę: moją misją było to, aby stworzyć jak najlepsze warunki do rozwoju gospodarczego naszego województwa. To, myślę, udało się.

 
A co się nie udało?

 
- Uważam, że największe rezerwy są w rolnictwie. Ziemie mamy tutaj bardzo dobre, ale nie zostały stworzone warunki do rozwoju przemysłu przetwórczego. Praktycznie jedynie wywozimy stąd surowiec. A te tereny są wręcz predestynowane do tego, żeby płody rolne - ziemniaki, jabłka, porzeczki czy truskawki - przechować i przetworzyć.  Niestety władze województwa nie podjęły żadnych działań w tym kierunku.

 
Smutne jest także to, że nasze województwo nie doczekało się własnej specjalnej strefy ekonomicznej. Są tutaj jedynie podstrefy, na przykład Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, ale gdyby przed laty doprowadzono do tego, że strefa działałaby na przykład na terenach postoczniowych w Szczecinie, a mieliśmy ku temu powody, to obecnie wielu ludzi miałoby tam pracę. Straciliśmy wiele lat, choć mieliśmy atuty w ręku. Tylko, dlatego, że nikt o tworzenie stref nie zabiegał. Nie udało się też wdrożyć Metropolitalnego Sytemu Transportowego, jako elementu spajającego całą metropolię. W tym przypadku nie potrafiliśmy wspólnie na poziomie województwa sprawnie tego dokonać. Metropolitalny System Transportowy znacznie ułatwiłby mieszkańcom dostęp do nauki, oświaty, kultury służby zdrowia. Wskazują na to przykłady korzyści, jakie uzyskują mieszkańcy i przewoźnicy w innych metropoliach naszego kraju.  W nowej kadencji trzeba będzie Metropolitalny System Transportowy wdrożyć. To jedno z zadań z kilku zadańdo wykonania.  

 
Uważa Pan więc, że województwo straciło swoje szanse?

 
- Oczywiście, niestety prawda jest taka, że przez długie lata byliśmy w ogonie przemian gospodarczych. Szczecin przecież miał takie same szanse jak Poznań, Gdańsk, Kraków i Wrocław. A dzisiaj przecież wiele osób chce studiować czy pracować właśnie w tych miastach, a nie w Zachodniopomorskim. O straconych szansach naszego województwa wypowiadał się ostatnio choćby profesor Krzysztof Rybiński, który w "Rzeczpospolitej" wprost powiedział, że okres po wejściu Polski do Unii Europejskiej najlepiej wykorzystało województwo dolnośląskie, a największym przegranym jest zachodniopomorskie. Nic tu dodać, nic ująć. W "Polityce" też pisano niedawno o niewykorzystanych szansach Szczecina. A to miasto ma przecież olbrzymi potencjał, choćby ze względu na położenie geograficzne i bliskość granic - lądowej, powietrznej i morskiej.

 
Niestety o tym, gdzie są ich korzenie, zapomnieli także ludzie, których delegujemy do Warszawy, czyli ministrowie i posłowie. Oni po prostu odwrócili się do regionu plecami. Ale pamiętać też należy, że przykład idzie z góry i efekty tego widać w wielu powiatach i gminach. Są oczywiście silne jednostki samorządowe z dobrymi liderami, choćby Kołobrzeg, Stargard, Świnoujście, Goleniów, Szczecinek i Barlinek, Rewal, ale w wielu miejscach nie potrafiono stworzyć odpowiednich podstaw dla rozwoju biznesu. A to, moim zdaniem, najważniejsze zadanie każdej gminy.

 
Jeszcze inną kwestią jest brak pomocy upadającym firmom, czego modelowym przykładem jest Stocznia Szczecińska. Stoczniom niemieckim udzielono w swoim czasie pomocy publicznej i z powodzeniem funkcjonują one do dzisiaj. U nas walka polityczna doprowadziła do tego, że wielki zakład upadł dwukrotnie, raz, jako Holding Stoczniowy (firma prywatna) a po raz drugi, jako Spółka Skarbu Państwa ( Stocznia Nowa).

 
Pan przez te minione 16 lat z ludźmi odpowiedzialnymi za ten stan rzeczy spotykał się przecież regularnie. Trudno było przekonać ich do włożenia większego wysiłku w pracę? Co zawiodło?

 
- Myślę, że przede wszystkim brak koordynacji na szczeblu naszej reprezentacji w Sejmie RP. Jeśli spojrzymy na Poznań, to nie widać walk politycznych, a wysiłek wkładany przez wszystkich w rozwój gospodarczy. Przekładając to na bardziej lokalne podwórko, spójrzmy na Koszalin. Wojewódzcy radni z tamtego regionu zawsze ze sobą współpracują i chcą osiągnąć wspólny sukces. Ciągną kołdrę w jedną stronę i jest to po prostu budujące. Wiedzą, skąd pochodzą, wiedzą, że muszą dbać o swoich wyborców i... robią to! W tym wszystkim jest zdrowy rozsądek, bardzo mi się to podoba. Ale także należy powiedzieć, że wiele i przedsięwzięć inwestycyjnych jest zależnych od lokalnej administracji i samorządowców, które można powiedzieć realizowane są w sposób „opieszały”. Nie będę przytaczał przykładów, bo często podają to lokalne publikatory. To również jest zadanie, aby sprawniej realizować to, co możemy wykonać we własnym samorządowym zakresie.

 
Może politykom z okolic Szczecina brakuje umiejętności zarządzania większą grupą ludzi? Pan, jako wieloletni prezes dużej firmy, jaką jest PKS Gryfice, potrafi wykorzystać swoje doświadczenie w tym zakresie?

 
- Niezmiernie ważne jest, żeby swoje umiejętności przenosić do działalności publicznej. W ogóle uważam, że do polityki powinni iść ludzie, którzy w życiu coś osiągnęli i mają coś do zaoferowania innym. Ich kapitałem powinny być wiedza, doświadczenie, umiejętności zdobyte poza światem polityki, a nie chęć zarobienia pieniędzy na publicznych stanowiskach. Powinni mieć poczucie misji.

 
Mogę powiedzieć, że jako prezes firmy widzę choćby to, jaką patologią jest rozpisywanie przetargów, w których o wyborze oferty decyduje jedynie najniższa cena. Efekt jest taki, że skoro nie można oszczędzić na materiałach czy innych kosztach stałych, to oszczędza się na ludziach. Albo, więc daje się część wypłaty pod stołem, nie odprowadzając od tego składek i podatków, albo bierze się niewykwalifikowane osoby do pracy i robota kończy się fuszerką. Jak my mamy w ten sposób zachęcić młodych ludzi do podejmowania pracy w Polsce? Czemu na przykład nie zwolnimy pracodawcy z płacenia ZUS-u przez pierwsze 2 lata? Nic dziwnego, że ludzie wolą pracować w Norwegii, Anglii czy Niemczech. Zarabiając grosze nie sposób przecież myśleć o kupnie mieszkania czy założeniu rodziny. To trzeba koniecznie zmienić.

 
A co chce Pan zmieniać w następnej swojej kadencji w sejmiku?

 
Jak dla transportowca najważniejszą sprawą jest wdrożenie Metropolitalnego Systemu Transportowego, jego brak wskazuje na pewne zacofanie w stosunku do innych metropolii. Takim lapidarnym przykładem jest brak wspólnego elektronicznego biletu na wszystkie środki przewozu. To rozwiązanie jest standardem zastosowanym w dużych aglomeracjach miejskich Europy, od co najmniej 15 lat.

 
Drugą ważną sprawą jest dla mnie obecnie budowa obejścia Gryfic. To jest miasto powiatowe, a ma całkowicie zatłoczone główne ulice - Kościuszki, Wojska Polskiego i Niepodległości. Co prawda pieniądze na obwodnicę były już kiedyś wpisane do Wieloletniego Planu Inwestycyjnego województwa, jednak w Gryficach strzelono sobie w stopę i plany te zostały zablokowane. Efekt jest taki, że nadal cały ruch nad morze idzie ulicą Kościuszki, trzeba, więc możliwie szybko do sprawy wrócić. Obejście, które zepnie drogi wojewódzkie, będzie kosztowało około 60 mln zł, nie ma, więc szans, by miasto wybudowało je we własnym zakresie. A jeśli nie wykorzystamy szansy, jaką daje nam "rozdanie" unijnych funduszy na lata 2014 - 2020, więcej możemy ich nie dostać. Pamiętać przy tym należy, że obwodnica dałaby olbrzymi impuls rozwojowy, zarówno pod kątem gospodarczym, jak i na przykład rozwoju budownictwa jednorodzinnego. Nie wspominając o wyprowadzeniu ruchu z centrum miasta.

 
Inne pomysły to dokończenie remontu dróg pomiędzy Trzebiatowem a Mrzeżynem oraz pomiędzy Mrzeżynem a Dźwirzynem. Mrzeżyno musi dostać zastrzyk kapitału, żeby się mogło rozwijać. Tak jak choćby Rewal, który stał się już praktycznie miastem. Takich spraw trzeba dopilnować. Województwo ma 21 powiatów i 103 gminy, a wszędzie są ważne sprawy do załatwienia. Tym bardziej musimy mieć przedstawiciela powiatu w sejmiku. Żeby przyciągnąć inwestycje i wesprzeć rozwój branży turystycznej, trzeba mieć dobrą infrastrukturę. A jeśli nastąpi rozwój gospodarczy, to będą pieniądze na służbę zdrowia, szkolnictwo, kulturę i wiele innych spraw.

 
Z kim Pan chce realizować te cele w sejmiku? Po wyborach układ sił może się w nim przecież zmienić dość zasadniczo.

 
- Nie robi mi różnicy, kto będzie sprawował władzę na poziomie samorządowym, ważne, żeby był tam zdrowy rozsądek. Obecnie jestem w koalicji rządzącej województwem, ale nie jestem usatysfakcjonowany efektami tej współpracy w kończącej się kadencji. Tak czy owak dobrze jednak mieć wpływ na podejmowane decyzje, inaczej naprawdę szkoda czasu na politykowanie po próżnicy. Rozmawiam jednak z ludźmi ze wszystkich ugrupowań, twardo chodzę po ziemi i myślę, że mam na tyle duże doświadczenie i wiedzę, że potrafię przekonać partnerów do swoich racji. Bez względu na to, czy będą to politycy PO, PiS czy SLD. Wszyscy przecież chcemy jak najlepiej dla województwa, czasem po prostu bywa tak, że obieramy inną drogę do celu. Najważniejsze, by być tam, gdzie zapadają decyzje, a pieniądze płynęły również do naszego powiatu. Musimy tu stworzyć warunki do zarabiania pieniędzy. To jest cała filozofia mojej działalności politycznej.

 
Pan ponownie będzie startował z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego?

 
- Decyzji jeszcze nie ma. Jeżeli nie będę miał pozycji nr 1 w okręgu, to ze startu w wyborach, jako przedstawiciel PSL po prostu się wycofam. Zbyt mocno angażuję się w sprawy tego regionu, by być zbywany dalszą pozycją na liście. O "planie B" na razie nie myślę, bo chcę być lojalny wobec ludzi, z którymi zawsze współpracowałem. Nie będę wyskakiwał przed orkiestrę, do sytuacji ewentualnie odniosę się, gdy zapadną kluczowe ustalenia.

 
Trzeba będzie zawalczyć o coraz bardziej zniechęcony do wyborów elektorat. Czuje Pan poparcie wyborców?

 
- Jeżeli 4 lata miałem najlepszy wynik w okręgu, to znaczy, że wówczas mi ufali. Ale wiadomo, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc trzeba cały czas coś robić, wykazywać się, oddawać swój czas innym i odnosić sukcesy, żeby tego poparcia nie stracić. Mam nadzieję, że mi się to udaje.

 
 

Komentarze  

0 #13 mer 2014-09-02 19:37
Zygmunt też już zbliżą sie do 70 troche za stary Jak ten czass leci Młodzi do roboty
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #12 mer 2014-08-31 18:57
Dziewguć też jnie jest taki dobry idzie tam gdzie kasa a co on takiego zrobił prze 20 lat
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #11 TERESA 2014-08-25 07:48
Prawdziwy przedsiiębioreca dbający o biznes firmy oraz pracowników
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #10 TERESA 2014-08-25 07:47
Właśnie dziwne, że nie kandyduje na burmistrza, może byłaby jakaś zmiana....wyścig się rozpoczął...za chwilkę będzie wiięcej kandydatur tylko czy własciwych? Pan Dziewguć pomysły ma, ale ciekawe jak byłoby z realizacją, moze pozyskałby takich inwestorów, którzy budują, zatrudniają, płacą pensje pracownikom, którezy chętnie podejmują pracę nie uciekają za granicę.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #9 michałkacper 2014-08-23 12:43
Lubczyński w PSL dziwne Pączuś
Cytować | Zgłoś administratorowi
0 #8 obs 2014-08-21 12:46
Dziewguc nie potrzebnie kandydowal do sejmu wtedy, bylo wiadome ze psl nie przebije po, kampania odbila sie czkawką. dostal sie inny bohater. To nie byl ten moment. Moze teraz. Czemu Dziewguc nie kandyduje na burmistrza bylby najlepszy?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #7 Gigant 2014-08-21 11:00
Człowiek sukcesu nie jakaś partyjna ciota i szczurek.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+5 #6 Teresa 2014-08-20 21:32
Super wywiad jestem pod wrazeniem zgadzam się z Panem Dziewguciem w wielu kwestiach: 1-najważniejsza to do polityki powinny iść osoby, które coś już osiągnęły mają ustabilizowaną własną pozycję finansową i nie kandydują po to, aby żyć z diet i jeszcze załatwić "ciepłe posadki swoim".
2-Miejsca pracy z wykorzystaniem rolnictwa to jest TO czego w naszym regionie brak.
3-sprawa obwodnicy Gryfic temat ciągle powracający i ciągle nie wykorzystany
4-marnotrawienie finansów...cóż niektórzy myślą, co ja z tego będę miał, albo po co mi to....
Polityk-samorządowiec powinien myśleć o wszystkich wyborcach w regionie i nie tylko, a na końcu o sobie.
Niestety jest inaczej...Proszę dalej działać dla naszego miasta, mieszkańców oraz regionu...
Cytować | Zgłoś administratorowi
+4 #5 Roman 2014-08-20 20:08
Tylko ciekawe czy chcą budować obwodnicę miasta przez miasto czyli przez ulicę Starogrodzką. Nigdzie na świecie świecie się tak nie robi i po to się robi właśnie obwodnicę, żeby miasto ominąć a u nas się zrobi na opak!!!!!!! Takie są plany podobno. Zacząć obwodnicę przy wjeździe do Gryfic a skończyć za szpitalem i wtedy będzie to prawdziwa obwodnica a nie dodatkowa ulica. Słyszałem, że szanowny rozmówca optuje za rozwiązaniem obwodnicy przez ul Starogrodzką i Kamieńską tylko po to żeby obok jego stacji paliw, restauracji i motelu auta przejeżdżały a jeśli tak nie jest niech mnie wyprostuje. Obwodnica miasta poprowadzona przez miasto to totalne wypaczenie idei obwodnicy, szaleństwo i niewypał!!!!!!
Cytować | Zgłoś administratorowi
+1 #4 ziuta 2014-08-20 19:17
PAn Radny przez te 16 lat to sie tylko z nimi spotykal ? To fajnie tez bym tak chciala jeszcze pieniadze daja
Cytować | Zgłoś administratorowi