Nowości
Uwaga: Portal niebawem przejdzie gruntowną przebudowę. Będzie wiązało się to z przerwą w funkcjonowaniu.
PKOBPTrzebiatow
Подробнее на сайте: https://automobyle.ruhttps://flarenews.ruhttps://hotsnews.ruhttps://holdnews.ru https://ultimnews.ruhttps://leadingnews.ruhttps://topallnews.ru https://news101.ruhttps://estascredit.ru https://newsexplore.ruhttps://maincredit.ru https://prime-pc.ru https://newshead.ruhttps://priornews.ruhttps://pc-room.ru

W cyklu pluralistycznych rozmów przedwyborczych prezentujemy Państwu kandydatkę do Senatu RP ramienia Lewicy – Przewodniczącą Rady Miasta Świnoujście Joannę Agatowską.

Witam pani Joanno, jest pani już długo aktywnym samorządowcem, tym razem decyzja do starcie o Parlamentu, jakie będą tego konsekwencje?
 
Tak, zdecydowałam się na start w wyborach parlamentarnych, które odbędą się 25 października i kandyduję do Senatu RP.  „Konsekwencje” dla mojej pracy samorządowej pojawiłyby się, gdybym otrzymała zaufanie Wyborców i uzyskała mandat senatorski. Na tą chwilę nie jestem w stanie przewidzieć wyniku tych wyborów, więc i o konsekwencjach nie myślę :-)  
 
Proszę nam przybliżyć swoją działalność samorządową i prospołeczną?
 
Mam 43 lata, Jestem mężatką od 23 lat i mamą 21-latka. Mam wykształcenie wyższe ekonomiczne, które uzyskałam na Uniwersytecie Szczecińskim: kierunek zarządzanie finansami w podmiotach gospodarczych oraz turystyczne na kierunku: zagospodarowanie turystyczne i obsługa ruchu turystycznego. Ukończyłam również studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim na kierunku: Samorząd terytorialny i rozwój lokalny. Mój staż zawodowy wynosi 20 lat. 
Po raz pierwszy mandat radnej Miasta Świnoujście uzyskałam w 2002 r. Wówczas weszłam do Rady z najmniejszą liczbą głosów – 77, na miejsce wybranego na Prezydenta Miasta Janusza Żmurkiewicza, którzy zarządza z sukcesami naszym miastem już 13 lat, a ja chlubię się tym, że mogę współuczestniczyć w intensywnym rozwoju Świnoujścia. W kolejnych kadencjach 2006, 2010 i 2014 uzyskiwałam już najwyższe poparcie wśród wszystkich kandydujących do Rady Miasta. Dlatego też powierzano mi pełnienie dwukrotnie funkcji Przewodniczącej Rady Miasta (obecnie również ją pełnię). Natomiast w latach 2010 – 2014 pełniłam funkcję Zastępcy Prezydenta Miasta Świnoujście ds. społecznych, a w zakresie moich kompetencji była: oświata, opieka zdrowotna i polityka społeczna, turystyka, promocja, kultura i sport. W moim pionie były również instytucje kultury, sportu i rekreacji, MOPR, Szpital Miejski, oraz ponad 20 placówek oświatowych i wychowawczych. Jestem również jedną ze współzałożycielek Świnoujskiej Organizacji Turystycznej. Udzielam się w różnych akcjach charytatywnych, ale również społeczno – politycznych.  Organizowałam protesty przeciwko prywatyzacji świnoujskich firm: Uzdrowiska S.A, konsolidacji Morskiej Stoczni Remontowej, zbieraliśmy podpisy pod petycją o realizację stałego połączenia między wyspami Wolin i Uznam. Od 2000 r. jestem również członkiem OPZZ.
 
Jeśli odnosi Pani sukcesy w samorządzie, dlaczego zamierza Pani ten samorząd opuścić, szanse na mandat do Senatu z ramienia lewicy są jednak relatywnie niskie. Dlaczego jest Pani lepszym kandydatem niż np. kandydat PiS, PO czy PSL?
 
W samorządzie działam bardzo aktywnie od 13 lat – pomaganie Ludziom w rozwiązywaniu Ich problemów, zmienianie rzeczywistości lokalnej, działania prorozwojowe - to moje prawdziwe powołanie i kocham to co robię. Jednak wiedza jak działa samorząd to jedno, a wiedza, że wielu problemów nie można rozwiązać, gdyż decyzje blokowane są na poziomie regionalnym lub krajowym – to drugie. Podobne ograniczenia dotyczą wszystkich samorządów, które mimo ogromnego swojego zaangażowania, nie są w stanie przebić się przez struktury władzy. Zlecane przez rząd są im zadania, na które nie otrzymują wystarczających środków finansowych (oświata, opieka społeczna, drogi itp.). Znam te problemy i chcę walczyć o ich rozwiązanie na poziomie parlamentarnym.  Nie zgadzam się z określeniem, że uzyskując mandat parlamentarny „opuszcza się” samorząd. Przechodzi się wówczas na inny poziom, który w mojej ocenie stwarza dużo większe możliwości pomagania nie tylko jednemu samorządowi, ale również wszystkim innym w Regionie.
Kandydowanie do Senatu odbywa się w formule Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Czyli głosuje się na konkretnego kandydata. W tych wyborach będzie nas sześcioro, w tym ja będę jedyną kobietą. Czy jestem lepsza od innych kandydatów zadecydują o tym Wyborcy poprzez oddanie na nas głosów. Ja reprezentuję przede wszystkim siebie, ale również KKW Zjednoczonej Lewicy z jej bardzo dobrym programem społeczno – gospodarczym dla Polski, z jego energią wielu ludzi, którym „chce się” zmieniać polską rzeczywistość ostatnich lat, w których dominował konflikt PO i PSL kontra PiS. Mamy świeże spojrzenie na polskie problemy i rozsądne pomysły na rozwiązywanie codziennych problemów. Chcemy poprosić o zaufanie Polki i Polaków po to, aby udowodnić, że jesteśmy fachowcami i będziemy skuteczni w pracy dla Obywateli.
 
Określa się Pani jako kandydatka lewicy, jakie szanse ma lewica w najbliższych wyborach, czy podziela Pani pogląd, że elektorat lewicy został zagarnięty przez PO?
 
Tak, podzielam taki pogląd, że przez te wszystkie lata po 2005 r, kiedy to polska Lewica straciła władzę decyzją Wyborców – „nasz” elektorat na przestrzeni 10 lat „rozszedł się” pomiędzy PO i PiS. Jednak wielu pozostało przy nas w tych trudnych czasach i cały czas czekali na czas dobry dla lewicowej wrażliwości dla problemów społecznych, fachowości „lewicowych” specjalistów od gospodarki, doświadczeniu wielu samorządowców i ich zaangażowaniu oraz znajomości potrzeb w gminach, miastach i powiatach i umiejętności ich rozwiązywania. Dzisiaj większość z nas ma poczucie, że Polska mimo ogromnych pieniędzy jakie dostaliśmy z UE, nie rozwija się równomiernie. Bardzo zmieniły się duże miasta i aglomeracje, ale w regionach, w małych gminach i powiatach widać wyraźnie, że tak dobrze już nie jest. Jest duże zapotrzebowanie na projekty Lewicy, które cechują zdroworozsądkowe rozwiązania i lewicowe priorytety. Ja uważam, że Zjednoczona Lewica ma szansę na uzyskanie w tych wyborach parlamentarnych pond 15% poparcia, a to będzie dopiero początek do odbudowywania naszej pozycji politycznej.
 
Jakie cele jest Pani wstanie realizować w Senacie RP?
 
Kompetencje Senatorów są określone w Ustawie o sprawowaniu mandatu posła i senatora. Ja jednak chciałabym dużo bardziej położyć nacisk na działanie i skuteczne rozwiązywanie problemów ludzi, które znam i z którymi Ludzie się borykają. Chciałabym więc pomagać samorządom oraz utrzymywać stały kontakt z mieszkańcami naszego regionu poprzez stworzenie sieci biur senatorskich, w których spotykałabym się z ludźmi. Dzięki pracy w Senacie widzę możliwości intensywnego „lobbowania” u osób, które będą decyzyjne za rozwojem naszego województwa, pozyskiwaniem inwestorów, rozwijaniem stosunków międzynarodowych, usprawnieniami komunikacyjnymi i inwestycjami w infrastrukturę drogową i kolejową. N owi ludzie  - to nowa jakość, którą do pracy Senatu chcę wnieść  również i ja, poprawić również jego słaby wizerunek wśród Obywateli. Tematów ważnych będzie więc pewnie dużo :-)
 
Ostatnio w jednym programów radiowych opowiedziała się Pani raczej przeciwko „lewicowemu” podejściu do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jakie jest Pani stanowisko w tej i podobnych sprawach ideologicznych jak emigranci i sprawy związane z wyznaniem?
 
To trudny temat i na pewno wymagający głębokiej dyskusji i analizy przypadków. Ja jestem przeciwna temu, aby osoby homoseksualne miały prawo do adopcji dzieci innych niż swoje własne. Wątpliwość moja dotyczy w tym przypadku braku stabilności takich związków, gdyż jak wiadomo zmiany partnerów w tej grupie zdarzają się często. Zabezpieczenie interesów dziecka adoptowanego w takiej sytuacji byłoby niezmiernie trudne, a to dobro dziecka po adopcji jest najważniejsze. Jeśli chodzi o sprawy światopoglądowe to bliskie mi są idee tzw. „świeckiego państwa”, czyli m.in. wyprowadzenie nauczania katechetycznego do salek przykościelnych. Kwestie te stanowią dla państwa polskiego koszt 1,3 mld zł i koszty te należy zracjonalizować oczywiście podejmując konstruktywny dialog ze stroną kościoła katolickiego w zakresie finansowania jego działalności z budżetu państwa. Problem uchodźców, z którym zmaga się Europa od kilku tygodni został sprowokowany w znacznym zakresie przez nieodpowiedzialną moim zdaniem politykę kanclerz Angeli Merkel. Opowiadam się za pomocą europejską dla uchodźców politycznych i osób prześladowanych za wiarę lub przekonania, ale jestem przeciwna przyjmowaniu uchodźców ekonomicznych, wypłacaniu im wysokich świadczeń socjalnych, konieczności długotrwałego zabezpieczania ich potrzeb. Rozumiem obawy związane z zagrożeniem niemożliwości asymilacji społecznej i kulturowej uchodźców ze społeczeństwami europejskimi i te obawy ludzi trzeba szanować i respektować najpierw prawa obywateli UE do poczucia szeroko rozumianego bezpieczeństwa we własnych krajach.  
 
Kwestie gospodarcze powinny być najważniejszym w obecnej sytuacji Polski. W jednej z lokalnych gazet można znaleźć wywiad z doktorem habilitowanym Janem Sową z Uniwersytetu Jagiellońskiego. To guru polskiej lewicy, który powiada tak: „Zlikwidujmy ulgi a zamiast tego dajmy każdemu Polakowi po tysiąc złotych miesięcznie. Stać nas na to” (...). Piotr Aleksandrowicz z WEI nazywa to idiotyzmem jakie jest Pani stanowisko w kwestii pewnego „rozdawnictwa” pieniędzy oraz ulg oferowanych przez Państwo. 
 
Ja w swoich poglądach kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem, wiedzą, doświadczeniami osobistymi i obserwacją rzeczywistości. I jestem zwolenniczką jednak dawania wędki, a nie ryby. Każdy zdrowy człowiek winien sam na siebie zarobić, a obowiązkiem państwa powinno być stwarzanie  ku temu możliwości poprzez zachęty dla inwestorów (czy to prywatnych czy też społecznych lub publicznych), stymulowanie wzrostu gospodarczego, kreowanie polityki podatkowej i prawa pracownicze. Również poprzez doskonałe przygotowanie dzieci i młodzież do dorosłego i zawodowego życia (inwestycja w rozwój kapitału ludzkiego i innowacje). Opieką socjalną winno się objąć osoby niepełnosprawne, rodziny wielodzietne, pomoc państwa winna być udzielana również osobom starszym, obłożnie chorym. Nie uważam jednak, że ta pomoc powinna być zawsze finansowa, należałoby rozważyć stworzenie systemu poprzez np. bony opiekuńcze, edukacyjne, żywnościowe, lekowe itp.. Praca jest bardzo ważna, ma bowiem znaczenie nie tylko dochodowe, jest również istotnym elementem budowania poczucia wartości każdego człowieka, jego osobistego rozwoju i awansu społecznego. To wszystko państwo powinno mądrze wspierać. Tak więc reasumując jestem przeciwna bezmyślnemu rozdawnictwu publicznych pieniędzy, czy rozdawaniu przywilejów różnym grupom społecznym – POMOC państwa jak najbardziej tak, ale na uczciwych, czytelnych i sprawiedliwych zasadach! 
 
Profesor Staniszkis powiedziała kiedyś; nie ważne kto startuje i tak zawsze rządzi koalicja. Czy jest Pani w stanie zaakceptować  jakąś partię jako koalicjanta jeśli lewica miałaby szansę tworzyć rząd. Dopuszcza Pani sojusz  z PO albo PiS?
 
Dotychczasowa historia polskiego parlamentu pokazuje, że faktycznie nigdy żadne ugrupowanie nie mogło samodzielnie sprawować władzy w Polsce po 1989 r. Są tego plusy i minusy. Ja jestem zmęczona nieustającym konfliktem politycznym tylko dwóch ugrupowań. Kłótnie ludzi PO i PiS są demoralizujące, nic nie wnoszą do debaty publicznej i sprawiają, ze polityka stała się jałowa. Ich kłótnie polaryzują Polaków przeciwko komuś – a nie motywują do zachowań pozytywnych i stanowią wzajemne paliwo, które pozwala tym dwóm partiom „konsumować” Wyborców wedle ich PR-owskich celów.  To niebezpieczne zachowania, gdyż stanowią o realizacji partykularnych partyjnych celów a nie o ciężkiej pracy dla dobra Narodu! 
Ludzie spod szyldu Zjednoczonej Lewicy mówią wyraźnie: mamy bardzo dobry program dla Polski, mamy świetnych energetycznych ludzi z wysokimi kompetencjami i doświadczeniem, zawsze jesteśmy blisko ludzi poprzez naszych przedstawicieli w samorządach, organizacjach pozarządowych, zakładach pracy. Mamy więc potencjał żeby zmieniać Polskę i prosimy o danie nam szansy w tych wyborach!  
Ja nie mam uprzedzeń do nikogo i jestem w stanie zaakceptować każdą koalicję, której podstawą będą merytoryczne projekty Ustaw i prorozwojowy kierunek rozwoju Polski. 
 
Ostatnie pytanie:  Hayek czy Keynes?
 
W zasadzie trochę jeden i trochę drugi z lekkim wskazaniem na model Keynes'a – więc ja bym raczej oczekiwała ekonomicznie „trzeciej drogi”. Ekonomia to przecież dziedzina interdyscyplinarna obejmująca bardzo szerokie zakresy analiz i współzależności nie tylko gospodarczych, ale również społecznych i politycznych. Nie należy sprawy poglądów ekonomicznych stawiać zero - jedynkowo, gdyż poglądy tych wybitnych ekonomistów z początków XX wieku niestety zdezawuowały się, może poza podstawowymi założeniami. Ja osobiście respektuję prawa wolnego rynku, ale uważam, że państwo winno sprawować rolę świadomego regulatora (stanowienie prawa jest kompetencją polskiego Sejmu!) nad pewnymi procesami, przede wszystkim społecznymi. To człowiek jest najważniejszy i jego potrzeby (podnoszenie jakości życia) winny być priorytetowe, a nie kapitał i jego pomnażanie, przez niewielką, mocno uprzywilejowaną grupę ludzi powiązanych często korporacyjnie i biznesowo, co dzisiaj ma miejsce. Dlatego praca i godna płaca, oraz płaca minimalna na poziomie min. 2.500 zł, kwota wolna od podatku min. 21.000 zł pozwalające zaspokoić podstawowe potrzeby i nie pozwalające na przekroczenie granicy ubóstwa są dzisiaj bezwzględną koniecznością, gdyż nie tylko gwarantują zachowanie ludziom godności, ale również pozwolą na stymulowanie gospodarki. Jestem więc zwolenniczką silnego państwa w sensie jego kompetentnego nadzoru nad pewnymi sferami życia społeczno – gospodarczego Polski, takiego jak m. in.: opieka zdrowotna,  oświata, komunikacja, energetyka, system emerytalny. Te dziedziny (oprócz energetyki) są z założenia deficytowe, dlatego że stanowią sferę usług publicznych, które winny być po prostu bezpłatne i winny służyć właśnie kreowaniu indywidualnego rozwoju każdego obywatela. Ponieważ płacimy podatki, mamy prawo oczekiwać od państwa określonych świadczeń. W dzisiejszym systemie politycznym rząd PO-PSL usługi publiczne sprowadził do bezwzględnego minimum w większości ograniczając ich finansowanie do niewystarczających nakładów (służba zdrowia, oświata) i kierunkując ich prywatyzowanie, z czym się nie zgadzam.     
 
Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Agatowska
 

Komentarze  

+3 #2 Stopa_Lewego 2015-10-12 19:34
"nie mam uprzedzeń do nikogo i jestem w stanie zaakceptować każdą koalicję, której podstawą będą merytoryczne projekty Ustaw i prorozwojowy kierunek rozwoju Polski. " Najlepsza wypowiedź od kandydata lewicy jaka słyszałem. Miller pierwszy zadzwoni do Jarka w sprawie koalicji:)
Cytować | Zgłoś administratorowi
+5 #1 Mery 2015-10-11 13:22
Dobra kobieta, niestety bez szans do senatu. Warto cenić silne własne zdanie.
Cytować | Zgłoś administratorowi