Nowości
Uwaga: Portal niebawem przejdzie gruntowną przebudowę. Będzie wiązało się to z przerwą w funkcjonowaniu.
PKOBPTrzebiatow
O Powstaniu Warszawskim, świadomości narodu i kontrowersyjnych gryfickich kotwicach pisze Paweł Kamiński, komendant bazy ZHP w Pogorzelicy.
 
Wielu mieszkańców Gryfic dziwiło się, że niektóre z wykonanych przez gryfickich harcerzy 70 powstańczych kotwic przetrwało do dnia dzisiejszego. Wiadomo, wykonane w celu uczczenia godziny „W” i wybuchu Powstania Warszawskiego. Dokładnie 70, bo właśnie na taką okrągłą rocznicę. Wydawałoby się, że są prostymi znakami… Namalowana kotwica i pod nią napis „STOP”. Proste? A ile jednocześnie wyrażające!
  Celowym zamierzeniem naszych gryfickich harcerzy było to, by część kotwic zniknęła z pierwszym deszczem. Kolejna część znikała stopniowo, wraz z faktem „rozchodzenia” ich przez kolejne buty chodzących ulicami gryficzan. Jednak najwięcej „szumu” robiły te, które przetrwały do pierwszych dni października. „Dlaczego?! Czym je wykonali?! Niech je teraz zmazują! Zdewastowali ulice!” To tylko nieliczne z głosów jakie dało się słyszeć podczas tych kilkudziesięciu dni. Drodzy Państwo, prawda jest inna. Powstanie Warszawskie nie rozpoczęło się i zakończyło jednego dnia. Oficjalnie trwało 63 dni. Nieoficjalnie jeszcze dłużej, a może i trwa do dnia dzisiejszego?
  Nie jestem historykiem, jedynie jednym z członków Stowarzyszenia Przyjaciół Gryfic. Jednak i to nie czyni mnie wielkim znawcą historii. Jednak trochę o powstaniu wiem. Wiem, że jego planowanie, przygotowania do niego, przeciwstawianie się niemieckiemu okupantowi trwały od wielu miesięcy przed jego wybuchem. Wiem również, że wraz z podpisaniem aktu kapitulacji nie skończyło się. Dopiero wtedy zaczęło się składanie broni przez powstańców, wysyłanie ich do obozów. Zaczęło się również wysyłanie cywili do obozów przejściowych, a z nich do kolejnych obozów pracy, na roboty do III Rzeszy, do obozów koncentracyjnych. Warszawa NIE W TRAKCIE POWSTANIA została zniszczona. Zrównana z ziemią została dopiero przez Niemców już po jego zakończeniu. Palono biblioteki, archiwa, wszystko to, co dla zachowania polskiej mentalności było cenne. Niszczono pomniki, kolejne zabudowania. I to wszystko niezgodnie z postanowieniami aktu kapitulacji. Uciekają przed kolejnymi wyburzeniami „robinsonowie”, czyli Ci, którzy postanowili pozostać w mieście. Wśród nich Władysław Szpilman. Warszawa umarła.
  Ale czy umarła w duszach Polaków nadzieja? Wyniszczony lud Warszawy, jak donoszą przekazy samej ludności i powstańców,  wspierał wychodzące z miasta oddziały. Nie liczył się fakt, że było to jabłko, cebula, uśmiech, kubek wody. Liczył się fakt, że jednak było to swoiste podziękowanie za walkę. Walkę, która jeśli nie 1 sierpnia, prędzej czy później i tak wybuchłaby. Ale nie nam jest to oceniać, nie żyjemy w końcu w tamtych czasach.
Gryficcy harcerze przeprowadzili 1 sierpnia krótki sondaż odnośnie Powstania Warszawskiego i Szarych Szeregów. Dobrze jest wiedzieć, że praktycznie 90% ankietowanych wiedziało co się stało 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie. Dobrze, że kojarzymy nawet to, że powstanie wybuchło oficjalnie o godzinie 17:00. Trochę gorzej było z podaniem jego zakończenia- choć może i słusznie? Na to pytanie znał odpowiedź co drugi ankietowany. Niewiele osób wiedziało, że Powstanie Warszawskie było przeprowadzone w wyniku akcji „Burza”. Natomiast… Praktycznie 93% ankietowanych wiedziało kim były Szare Szeregi i czym zajmowali się Zawiszacy. Czy to dobrze? Uważam, że tak!
  W ostatnim czasie mamy wiele okrągłych rocznic- coraz więcej o samej historii mówi się w mediach. Obrazy, utwory muzyczne, teksty literackie… Powstają też kolejne filmy, które niosą przekaz większy, niż typowe popkulturowe mega-hiper-ekstraprodukcje. A co najważniejsze… To nie są kolejne filmy dokumentalne, które mało kto obejrzy! Wróć! Wśród tych filmów powstają dramaty non-fiction, czyli te, które zbudowane są z autentycznych materiałów dokumentalnych. Ale kto z nas patrzy tak na zrealizowany niedawno obraz „Powstanie Warszawskie”? To produkcje zmuszające niejednokrotnie do chwili refleksji. Do zastanowienia się nad obecnym losem Polski, nad tym, co się dzieje. W niektórych pewnie wzbudzają chęć walki i wytłuczenia do ostatniego kolejnych przeciwników Polski. Na wielkim ekranie możemy zobaczyć filmy, które przekazują nam historię i nie są nastawione wyłącznie na czysty zysk. A ważne jest to, by o historii mówić i o niej pamiętać. Tylko wtedy Polska pozostanie Polską, a my Polakami.  „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości.” Te słowa wypowiedział Józef Piłsudski. Są jednak wciąż aktualne. Dlatego też nie starajmy się zbędnie roztrząsać argumentów za i przeciw kolejnym wydarzeniom historycznym. Uczmy się z nich czerpać o wiele więcej, niż mówią nam kalendaria. Słuchajmy przekazów osób uczestniczących w tych wydarzeniach, czytajmy o czynach kolejnych tworzących je Polaków. Zachowajmy swoją tożsamość i kulturę. Bądźmy Narodem przez wielkie N. 
 
Paweł Kamiński
 

Komentarze  

-2 #9 Krzysiek 2014-10-08 20:57
EFEKT PROPAGANDOWY / niestety / - pogratulować . Tylko dlaczego dla tego efektu depczemy po znaku chronionym prawem do dziś , i jak długo do Wszystkich Świetych ?
Cytować | Zgłoś administratorowi
+3 #8 44 2014-10-03 16:03
Cytować | Zgłoś administratorowi
-2 #7 Przemek 2014-10-03 15:22
Dla mnie również, malowanie znaków, po których chodzą i plują ludzie jest delikatnie mówiąc ZASTANAWIAJĄCE. W Warszawie nikt na nikim nie wymusza zatrzymywania się, ludzie robią to sami z siebie lub w ogóle.
Co to za pisanie, że ktoś ma ominąć znak na chodniku? No ludzie opanujcie się, bo to wygląda na szopkę, to nie dziala w ten sposób, że napiszecie STOP i jak się nie zatrzymasz to jesteś złym człowiekiem.
Jestem ciekawy na ile to malowanie przełożyło się na coś sensownego. Chcesz zrozumieć czym było Powstanie? Zapraszam do Warszawy.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+3 #6 Paweł 2014-10-03 07:31
Mieszkaniec, oczywiście- może to być trochę kontrowersyjne. Ale znaki nie zajmują całych chodników, więc zawsze możesz te, które pozostały na spokojnie ominąć. I slalomu wcale przy tym nie będzie trzeba robić. Wiadomo, zawsze można było to wykonać w inny sposób. Tylko czy wtedy przekaz dotarłby w widoczny sposób do odbiorcy? Raczej nie. Namalować na budynkach? Byłoby jeszcze gorzej! Tak jak wspomniałeś z drzewami w parku.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+13 #5 Mieszkaniec 2014-10-02 22:37
Jeżeli chodzi o farbę to idzię do parku i zobaczcie jak oszpecono drzewa bo ktoś musiał biegać
Cytować | Zgłoś administratorowi
-7 #4 Mieszkaniec 2014-10-02 22:36
Te napisy na chodnikach to dla mnie żenada jak mogę codziennie deptać po znaku który jest symbolem. Ciekawe czy cz 2014 rocznicy od narodzin Chrystusa nwymalowano 2014 krzyży na naszych ulicach? Jak zareagowała by katolicka większość? Codziennie depcze znak POLSKI WALCZĄCEJ i zastanawiam się o co artystą chodził? A wiem, że nie jestem jedyny, który zadajae sobie to pytanie.
Cytować | Zgłoś administratorowi
+11 #3 Mariusz 2014-10-02 18:42
szkoda ze nikt tego nie docenia, szuka sie tylko gdzie noz w plecy wbic i jak zbic na tym kapital polityczny. ZHP i Straż Pożarna ostatnie nie skompromitowane środowiska. Brawo
Cytować | Zgłoś administratorowi
+13 #2 Paweł 2014-10-02 06:29
Meg, dokładnie o to chodziło- dlatego z niektórych kotwic nic dawno nie pozostało. Te, które zostały miały właśnie przetrwać przez jakiś czas i pokazać, że Powstanie nie trwało jednego dnia. Nie możemy pamiętać o jednym dniu zapominając o kolejnych- choć wiadomo, wymaga to od nas większego zainteresowania tematem.
A tak trochę nota bene, to żadna z tych kotwic nie została namalowana farbą- czy to odporną na zmywanie, czy też nie... ;)
Cytować | Zgłoś administratorowi
+11 #1 Meg 2014-10-01 22:08
a ja myślalam, ze te kotwice zostały tak dlugo bo ktos użył przez pomyłkę złej farby - odpornej na zmywalność. Ponoć już się media czepiać miały o to ze dewastujecie jakby komus przeszkadzało. Wbrew pozorom wydaje mi się, że teraz miasto zapamięta tym bardziej.
Cytować | Zgłoś administratorowi